Barbie, filmowa feministka

Może zabrzmi to głupio i niedorzecznie, ale uwielbiam filmy z Barbie w roli głównej. Zarówno te na podstawie klasycznych opowieści, jak i te orygine. Nie tylko przypominają czasy kiedy razem z przyjezdnymi znajomymi oglądało się Barbie w Dziadku do Orzechów albo Barbie jako Roszpunka. Pokazują też, że można zrobić w miarę pożądny film z bohaterką nie będącą damą w opałach, albo której jedynym celem jest zdobycie faceta marzeń. Ba w większości filmów, zwłaszcza tych nowszych, postacie męskie są albo ojcami, albo postaciami pojawiającymi się w tle dla dopełnienia świata. Czy wam czegoś to nie przypomina?
Czytaj dalej