Mroczny Rycerz

Na ten tydzień przypadł mi film Dark Knight. Jakoś do tej pory tej części Nolanowskiej trylogii o Batmanie nie widziałam. Batman Początek widziałam w całości dawno temu, później migały gdzieś fragmenty Rises, ale dziwnym trafem druga część mnie ominęła.


Wiedza o Batmanie jest jedną z tych rzeczy, które nabywa się gdy jest się odpowiednio długo wystawionym na kulturę. Można nie przeczytać żadnego komiksu, omijać seriale i filmy, ale wiadomo, kim jest bogata sierota przebierająca się za nietoperza. To Bruce Wayne, którego alter-ego zwalcza przestępstwa w Gotham. Jednym z jego największych wrogów jest Joker.
I to właśnie z tym księciem półświatka mierzy się Barman w Mrocznym Rycerzu.  Na pierwszy rzut oka wariat przebierający się za klauna, okazuje się być wariatem przebierającym się za klauna, który jest w stanie zagrozić wszystkim, czy to przestępcom, czy porządnym obywatelom. W szalony sposób, dla własnej zabawy, wprowadza chaos, niszczy nadzieję w ludzkość. Przy czym jest w pewien sposób magnetyczny. Chcemy poznać jego plany, motywacje, czy za tym makijażem kryje się całkowity obłąkaniec stracony dla świata, czy człowiek którego można uratować przed nim samym. Za każdym razem kiedy pojawia się na ekranie przyciąga wzrok, jest charyzmatyczny i nietrudno zgadnąć dlaczego inni robią to, czego on chce. W Dark Knight jest to bardzo wyraźnie zaakcentowane, nie tylko w fabule, ale przede wszystkim grą Heatha Ledgera, którego dziewiąta rocznica śmierci była w niedzielę.
Drugim przeciwnikiem Batmana i w miłości jest Harvey „Two Face” Dent, który jest chłopakiem ukochanej i przyjaciółki z dzieciństwa Bruce’a, prokuratorem, a potem podburzony przez Jokera wrogiem, z którym Batman walczy na śmierć i życie. Tak jak jego przezwisko głosi, dane jest nam poznać jego dwie twarze. Z początku praworządny, oddany sprawie prokurator, który nie cofnie się nawet przed układem z Batmanem, aby tylko w mieście zapanował pokój, zmienia kompletnie oblicze, gdy jego narzeczona ginie, a on zostaje uratowany. Staje się człowiekiem na krawędzi, który nie ma nic do stracenia, odwraca się całkowicie od swych ideałów.
Po stronie człowieka-nietoperza są oddany lokaj Alfred, oraz porucznik Jim Gordon. Alfred jest chyba najlepszym lokajem, jaki trafił się w popkulturze. Pełen dobrych rad, zawsze posiadający ciętą ripostę, wierny rodzinie która go zatrudnia, będący zastępczym ojcem dla Bruce’a. Oficer Gordon z kolei, jest oficerem policji, który mocno wierzy w sprawiedliwość, jest odważny i nie boi się poprosić Batmana o pomoc.
Film opiera się na bohaterach, więc nie potrzebuje skomplikowanej fabuły, jednak ta nie rozczarowuje, łatwo za nią podążać. Wszystkie wątki splatają się ze sobą, przez co film jest spójny i przyjemnie się go ogląda.
Jednak Nolan tworzy bardzo naturalistyczną wizję Gotham, jest brudno, szaro i ponuro. Dzięki temu Joker jeszcze bardziej się wyróżnia, jednak osobiście bliżej mi do lekkiego humoru Marvela, nie do czasami pompatycznego DC. Ta wizja jest dobrze usprawiedliwiona i dostarczona, nie boi się kilku żartów, nie doznajemy więc takiego dysonansu jak w Batman v Superman, gdzie aż prosi się o odrobinę humoru.
W każdym razie Dark Knight i aktorsko i fabularnie działa świetnie, co potwierdzają liczne nagrody i nominacje i trochę szkoda, że odkryłam go tak późno. Internet za to zrobił to dość szybko, bo film to kopalnia memów.

 

Wpis jest częścią akcji #52najlepszych, czyli próby obejrzenia 52 najlepszych filmów według Internet Movie Database. Pełna lista znajduje się tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s