Najlepszy film? Shawshank Redemption i rozważania nad kanonem filmów ważnych

Kiedy w szkole chcą nas nauczyć jak czytać literaturę podsuwają nam książki z tak zwanego kanonu. Są to dzieła uznane jako najlepsze lub stanowiące najlepsze przykłady swojego gatunku. Dzięki temu powinna wytworzyć się w uczniach wrażliwość na literaturę, znajomość pewnych tropów, rozwiązań narracyjnych. Ogólnie celem lektur jest nauka czytania wykraczająca poza umiejętność poznania tekstu.

Kanon lektur, zwłaszcza w szkole, jest jasny i prosty. Nad Niemnem, Ferdydurke, Janko Muzykant, Pan Tadeusz, Trylogia. Jeżeli chce się być uważanym za oczytanego powinno się to znać. A czy można uznać kogoś za oobejrzanego? Czy można ustalić jakiś zbiór filmów, po których obejrzeniu można powiedzieć, że zna się na filmach, rozumie filmy i potrafi je interpretować?


Historia filmu jest zdecydowanie krótsza niż historia literatury, co powinno pomóc w ustaleniu kanonu, jednak sprawia to też że filmy kanoniczne nie zdążyły nabrać odpowiedniego statusu. Również rozwój technologi filmowych przebiega znacznie szybciej niż zmiana książek. Gdy w  przypadku książek możemy mówić o przejściu z papieru na czytniki elektroniczne, to wiemy, że nie ma to tak dużego wpływu na zmianę sposobu prowadzenia narracji jak ma/powinno mieć to w przypadku filmów. Sprawia to że książki są w miarę uniwersalne, łatwo wyłowić perełki literatury w obrębie gatunku, a próba zrobienia czegoś takiego przy filmie jest bardzo utrudniona. Oczywiście mamy całe strony poświęcone rankingom filmów, ogólne, z podziałem na kategorie, epoki technologiczne, gatunki. Czyli jest kanon, ale tego kanonu nie ma.
Z tą myślą otwarłam listę najlepiej ocenionych filmów IMDb, spisałam ją, i postanowiłam że w 2017 roku obejrzę przynajmniej 52 najlepsze filmy. Po jednym na tydzień. Przekonamy się czemu tak zostały one ocenione.
Najlepiej ocenionym filmem okazał się Shawshank Redemption. Również polscy widzowie docenili ten film i w rankingu Filmweb również Skazani na Shawshank zajmują pierwsze miejsce. Na pierwszy rzut oka może wydać się, że to prosta historia przyjaźni tworzącej się między więźniami. Jest to opowieść nie tylko o przyjaźni, ale również o nadziei, umiejętności dostosowania się do trudnych warunków, i nieumiejętności powrócenia do zwykłego życia.

Ale po kolei. W filmie poznajemy bankiera Andy’ego (Tim Robbins) oskarżonego o morderstwo żony i jej kochanka. Mimo iż bohater upiera się że jest niewinny, sąd skazuje go na podwójne dożywocie. Andy trafia do więzienia Shawshank, gdzie poznaje Reda, Irlandczyka granego przez Morgana Freemana. Panowie zaprzyjaźniają się, Andy’emu udaje się zyskać zaufanie strażników, podsuwa pomysły na ominięcie podatków, tworzy ich zeznania podatkowe, aż w końcu zarządza pralnią brudnych pieniędzy. Przy okazji odnawia więzienną bibliotekę i przygotowuje współwięźniów do matury. Tak widzi to świat. Bohater ma jeszcze drugie „życie”. Kilofkiem kupionym od Reda drąży dziurę w ścianie, dziurę przykrywa zdobytym od Reda plakatem seksbomby, aż w końcu udaje mu się uciec.
Jednak Andy nie siedzi w więzieniu sam. Jest starszy więzień- bibliotekarz, który po wyjściu na wolność nie potrafi się dostosować do całkowicie zmienionego świata. Gang gwałcicieli więziennych którzy prześladują głównego bohatera aż ich przywódca nie zostanie skatowany przez strażników. Nowo przybyły chłopak, który wie, kto naprawdę stoi za morderstwem żony Andy’ego. Jest również zarządca więzienia, który mimo pozornej wiary nie cofnie się nawet przed morderstwem, aby tylko zdobyć fortunę.
Historia nie jest skomplikowana, zamiast stawiać na wielkie plot-twisty jest kronikarskim zapisem wydarzeń, opowiadaniem snutym nam przez Reda. Nie ujmuje jej to ładunku emocjonalnego, wręcz go dodaje. Uczłowiecza bohaterów, sprawia, że zastanawiamy się, czy to mogłoby się wydarzyć naprawdę.
Ciekawie przedstawione są też interakcje między więźniami. Jak nowi mimo początkowego „kocenia”(rybienia??) stają się przyjaciółmi i równocześnie jaka znieczulica może panować. Jedna z bardziej uderzających scen jest prostą wymianą zdań o nowo przybyłym więźniu który nie potrafił zaakceptować nowego położenia został skatowany na śmierć przez strażnika. Dla więźniów jest to tylko kolejna rybka, którą nie należy się przejmować, i tylko Andy, który również jest nowy zastanawia się jak zmarły miał na imię.
Skazani na Shawshank jest filmem który pokazuje siłę nadziei. Mimo iż główny bohater ma spędzić resztę życia w więzieniu wciąż ma nadzieję (wspomaganą kilofkiem) na powrót na wolność i ułożenie spokojnego życia w Meksyku. Chce rozbudzić tę nadzieję również w innych i zaoferować im wolność chociażby w sercu, puszczając muzykę, rozbudowując bibliotekę czy wręczając Redowi harmonijkę.
Mimo dość ciężkiego tematu film nie jest ciężki i depresyjny. Ogląda się go dobrze, tempo jest wyważone. Na wszystko jest czas, emocje mają chwilę aby wybrzmieć, jednak nie nudzi, zawsze się coś dzieje. Shawshank Redemption pokazuje, że film aby być ciekawym nie musi zawierać ani scen wybuchów, ani nie sprawia wrażenia przeintelektualizowanego długimi scenami ciszy i patrzenia. Aksamitny głos Morgana Freemana prowadzi nas przez narrację i napełnia nas taką samą nadzieją jak Andy bohaterów. Że wolność jest łatwo osiągalna, jeżeli się jej szuka i pragnie.

Wpis jest częścią akcji #52najlepszych, czyli próby obejrzenia 52 najlepszych filmów według Internet Movie Database. Pełna lista znajduje się tutaj.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s