Panie Doctor to dziwne.

Och, jak bardzo lubię filmy Marvela. Och, jak bardzo lubię Benedicta Cumberbatcha. Nie było więc mowy żebym przepuściła najnowszy film MCU Doctor Strange.Na film czekałam już od pierwszej zapowiedzi, oczekiwania rosły z każdą nową informacją, jednak nie rozczarowałam się. Wyszłam z kina myśląc „jaki to dobry film”. (Uwaga na spojlery)

Fabularnie jest dość sztampowo. Mamy bohatera który traci wszystko w wypadku, więc szuka sposobu by to odzyskać a w tym procesie odnajduje nowy cel, dowiaduje się że nie wszystko kręci się wokół niego. Ale jednak mimo iż już znamy te zagranie film wciąga. Wciąga magia, wciągają bohaterowie, wciąga klimat.
Twórcy grają z incepcyjnym zginaniem przestrzeni, wychodzeniem z ciała, innymi światami. Magia i ogólnie klimat są bardzo psychodeliczne, bardzo nawiązujące do stylistyki komiksów o Strange’u i pozwalają się wyróżnić filmowi na tle innych z universum, jednocześnie można znaleźć podobieństwa między światami które odwiedza Stephen a mikroświatem do którego trafia Lang w Antmanie. 
Magia jest pięknie zrobiona. Te latające iskierki przywodzą na myśl coś magicznego, jak pyłek disneyowskich wróżek, jednocześnie nawiązują do tworzenia- spawania, lub niszczenia. Tak jak przy cięciu metalu pojawiają się iskry tak pojawiają się przy „cięciu” materii wszechświata.
Motyw z wychodzeniem z ciała również nie jest nowy czy innowacyjny, jednak scena gdy Stephen i Ancien One patrzą na spadający śnieg zachwyca, pokazuje świat z innej perspektywy, to że doktor zostaje sam gra trochę tym jak pojmujemy duszę czy świadomość. Skłania do myślenia, czy Czarodziejka odeszła bo jej ciało przestało pracować, czy jej pogodzenie się z odejściem pozwoliło jej „przejść dalej”. I pozostaje jeszcze pytanie czy będzie mogła wrócić jak rycerze Jedi w Gwiezdnych Wojnach.
Sam konflikt niby z pozoru dość prosty gra z naszymi lękami. Bo czy lepiej jest umrzeć, przestać istnieć, czy żyć wiecznie, ale poza czasem, gdzie każda chwila jest taka sama, lub nie ma chwil w ogóle.
Mimo takich rozważań film jest bardzo zabawny. Nie jest to jeszcze komedia, ale film nie traktuje się poważnie. Już samo nazwisko głównego bohatera wywołuje zabawny dialog, a samo wprowadzenie Strange’a w świat magii i jego trening mogłyby wyglądać dużo bardziej ponuro i poważnie, jednak straciłyby cały urok. No i nie zapominajmy o Wangu!
Sam Doctor Stephen Strange na pierwszy i drugi rzut oka jest genialnym, zadufanym w sobie bucem, jednak ambitnym i dociekliwym. Benedict Cumberbatch po raz kolejny wciela się w taką postać jednak nadając jej kolejne wcielenie. Stephena można porównać z Sherlockiem, jednak nie jest to ta sama postać. Drobne różnice sprawiają że każda z tych postaci jest własną i indywidualną. Równie dobrze wypada Tilda Swinton jako Ancien One która jest odpowiednio mistyczna i dziwna nie tylko wyglądem, ale również zachowaniem, dokładnie jak dobry mistrz magii powinien być, jednocześnie potrafi pokazać że ma poczucie humoru i taką ludzką stronę, która boi się umrzeć, i chce odwlec tę chwilę za wszelką cenę. Mads Mikkelsen jest tym złym. Tym który potrafi wyczarować miecz z powietrza, który nie zawaha się zabić, jednak też będzie przekonywał do swoich racji po prostu mówiąc. I robi to dobrze.

Ale to nie Ancient One, nie Stephen zaskarbili sobie moją miłość, a Płaszcz Lewitacji, już znany jako Pelerynka. Dołącza ona do Latającego Dywanu Aladyna w loży Przyjaznych Środków Transportu z Duszą™.
Mam wrażenie, że Marvel staje się coraz to lepszy z tymi filmami wprowadzającymi bohaterów i zróżnicowanie stylów (heist movie, fantasy) bardzo dobrze robi MCU, odrywa od utartego schematu filmu superbohaterskiego. To jeszcze bardziej zaostrza apetyt na kolejne odcinki tego filmowego serialu. Następni Strażnicy Galaktyki 2!
Reklamy

One thought on “Panie Doctor to dziwne.

  1. Przyjazne Środki Transportu z Duszą – mi się to skojarzyło z TARDIS 😀

    Na YouTube spotkałam się z komentarzem pod jakimś filmikiem, już nie pamiętam jakim, że : Sherlock+Doctor Who=Doctor Strange
    No coś w tym jest, bo Benedict Cumberbatch+Doctor Strange podróżuje jak Doctor Who w czasie i przestrzeni, z tym, że Doctor Who za pomocą technologii, a Strange magii=wielu by chciało, by Doctora Who zagrał Benedict, ale Benedict wiele razy odmawiał, a poza tym nie wyobrażam sobie Sherlocka bez Benedicta 😉

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s