Gra Endera

Są takie książki, na których ekranizację nie wystarczy jeden film. Jak siódma część Harrego Pottera, Gra o Tron, Hobbit. I do tej kategorii niestety zalicza się Gra Endera. Niestety ponieważ Gawin Hood postanowił upchnąć całą zawartość książki w jednym tylko filmie.

Na plus trzeba reżyserowi i scenarzyście w jednym policzyć, że starał się dość dobrze odwzorować treść książki. Na zasadzie że jeżeli coś trafia do filmu, jest zgodne albo prawie zgodne z treścią filmu. Dzięki temu mamy bardzo ładną grę myślową, bójkę w łazience, rozterki bohaterów. Ale schody zaczynają się gdy trzeba coś usunąć. A żeby zmieścić się w czasie przeznaczonym na „film dla młodzieży” trzeba było wyciąć sporo. Czyli na przykład gra myślowa pojawia się tylko dwa razy, gry w nullo są tyko dwie i dwie sceny z ćwiczeń a rozterki bohaterów są tylko liźnięte z wierzchu.
Jako że film obejrzałam niedługo po przeczytaniu książki wiedziałam o co mniej więcej chodzi, dlaczego Ender jest taki zestresowany, dlaczego Valentine jest dla niego taka ważna i kim jest Groszek czy Alai. Ale nie jestem pewna, czy ktoś, kto chcąc zapewnić sobie rozrywkę na wieczór, wybierze Grę Endera będzie wiedział dlaczego akurat to co pokazują jest ważne.
Moim ideałem byłoby podzielenie filmu na dwie części. Jedna w Szkole Bojowej, a druga w bazie. Może wtedy udałoby się bardziej rozwinąć niektóre wątki. A może nawet dzięki temu nie wycięto by wątku Demostenesa i Locke’a, który może na pierwszy rzut oka nie pełni znaczącej roli, jednak ukazuje jaki wpływ na świat mają nowe media i ogólnie słowo pisane.

Za to na pochwałę zasługuje obsada. Asa Butterfield bardzo dobrze radzi sobie jako Ender, nie jest ani zbyt dziecinny, ani zbyt wydoroślały a dzięki delikatnej urodzie dobrze sprawdza się grając około 12-latka. Graff Harrisona Forda wybija się bardziej na pierwszy plan i przyćmiewa Bena Kingsleya w roli Mazera Rackhama, który jednak powinien grac większą role w całym tym zamieszaniu. Bardzo spodobał mi się jeszcze sierżant Dap grany przez Nonsa Anozie’a (Xaro Xhoan Daxos z Gry o Tron). Jedyna decyzja obsadowa sprawia mi trudność. Konkretnie Moises Arias jako Bonso. Z jednej strony postać jest bardzo dobrze zagrana, jednak różnica wzrostu między nim a Enderem jest dość duża i to nie Moises jest tym wyższym. A powinno być odwrotnie.

Ogólnie film da się oglądać. Nawet oglądać z przyjemnością, o ile zna się książkę Orsona Scott Carda i lubi się oglądać Harrisona Fo ciekawe efekty specjalnie i dobrych aktorów.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s