Kingpin, czy Kingmiś?

Już to wszyscy wiedzą, więc muszę to powtórzyć. Daredevil Netflixa jest genialny. Uwielbiam sposób w jaki jest nakręcony, jak grają aktorzy, jak wyglądają sceny i historię, którą opowiadają.

Jest wszystko. Niewidomy prawnik, w nocy mściciel, człowiek w masce. Jego wspólnik który jest nie tylko comic reliefem, ale też sam podejmuje działania, popycha akcję. Piękna sekretarka, prowadząca własne śledztwo. Są walki tak naturalistyczne, ze aż bolą. Zwłaszcza głównego bohatera. Jest krew, wybuchy, narkotyki. I w tym wszystkim jest On. Ten „zły”. Wilson Fisk…

 

 

Już na pierwszy rzut oka widać, że to jest gość, z którym nie chce się zadzierać. Zimne spojrzenie, dopasowany garnitur, głowa, co włosa nie widziała. Wydawać by się mogło że to jeden z antagonistów „z taśmy”, że jego jedynym celem jest panowanie nad światem, lub przynajmniej nad Hell’s Kitchen. Ale nie, scenarzyści nie poszli na łatwiznę. I chwała im za to.
Wilson Fisk jest skomplikowany. I to bardzo. Z jednej strony bezwzględny, okrutny król przestępczego półświatku Nowego Jorku, z drugiej człowiek, który nigdy nie okłamał ukochanej, cierpiał z powodu straty przyjaciela i który troszczy się o matkę.
Za charakter Wilsona i za całą jego karierę odpowiada wpływ jaki miał na niego jego ojciec. Fisk był uczony już od najmłodszych lat, że ten kto się z niego śmieje, wyzywa go lub w jaki inny sposób się mu naraża powinien być „doprowadzony do pionu”. Najlepiej za pomocą pięści. Wilson widział jak ojciec traktował wszystkich w około, nie wyłączając żony. Matka Wilsona była jedyną osobą, która wspierała go, podnosiła na duchu. Może właśnie stąd wzięła się ta opiekuńczość i lojalność Fiska względem Vanessy.
Wilson prawie aż do końca nie widzi siebie jako przestępcy. Raczej jako wybawiciela, „Dobrego Samarytanina”. Każda jego akcja, każde przestępstwo było podyktowane troską. Pierwsze morderstwo, by ochronić matkę, kolejny by oczyścić ukochaną dzielnicę od brudu i nędzy. Dopiero na końcu, siedząc w więźniarce Fisk przyznaje że to on był złoczyńcą, który katował samarytanina.

Tak więc i w ogóle, Wilson Fisk, proszę państwa! Czekamy na Daredevila 2 i trzymamy ściuki, żeby potem też było tak ładnie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s